Na torze (140) | Na drodze (96) | W garażu (89) | Wydarzenia (65) | Poza autem (34) | Testy aut (20) | Karting (16) | Testy (12) |

Zapas mocy do bezpiecznego wyprzedzania

Wyprzedzanie na trasie

Gdy ktoś twierdzi, że potrzebuje sporego zapasu mocy w aucie aby móc bezpiecznie jeździć i wyprzedzać na trasie to owe wyprzedzanie wyobrażam sobie mniej więcej tak jak na poniższym nagraniu...


Przy czym jeszcze z przeciwnej strony powinien jechać TIR przed którym udaje się zakończyć manewr. Mając te 170 czy ileś na liczniku. Czasami trzeba już zaczynać mocne hamowanie na lewym pasie jeżeli brakuje miejsca na prawym przed poprzedzającym autem. Czasami można być "zaskoczonym" skrzyżowaniem czy ograniczeniem do 70-tki i na takiej pełnej bombie minąć znak.

Tak mi mniej więcej wygląda ten zapas mocy pozwalający na bezpieczne wyprzedzanie. Czyli w praktyce wyprzedza się więcej aut za jednym zamachem lub w miejscach w których w słabszym aucie w ogóle nie miałoby się takiego pomysłu. Pomijam sytuację na autostradach bo na nich to oczywiste, że zapas mocy to synonim 200 km/h. A dokładniej tego, że nie trzeba długo czekać aby taką prędkość osiągnąć.

Ostatnio jechałem kilkaset kilometrów w aucie o mocy około 70 KM i nie zauważyłem aby brak zapasu mocy wpłynął na bezpieczeństwo mojej jazdy względem jazdy autem ponad 200-konnym. Oczywiście jazda mocniejszym autem była szybsza i przyjemniejsza ale poziom bezpieczeństwa była taki sam. A szczególnie nie zauważyłem żadnego spadku bezpieczeństwa związanego z wyprzedzaniem innych aut. Jak byłem w stanie wyprzedzić to wyprzedzałem, jak nie to nie.

W moim rankingu najbardziej żenujących zachowań na drodze wysoko stoi nieumiejętność bezpiecznego wyprzedzania mocnym autem. Mam tutaj na myśli nie tylko jazdę na "grubość lakieru" i podobne bardzo agresywne manewry ale także łagodne przymuszania do zjazdu na pobocze, siadanie na zderzaku czy autostradowe ponaglania z mruganiem długimi. No, ludzie... macie 150 czy 250 czy 350 czy jeszcze więcej koni pod maską a nie potraficie normalnie, przewidywalnie, "jak na egzaminie prawa jazdy", bez angażowania innych na drodze wyprzedzić TIRa który jedzie 80 km/h czy innej Astry ciągnącej przyczepkę? Zgodnie z tytułem tego materiału w mocnych autach każde wyprzedzanie powinno być niebywale bezpieczne ale w praktyce to jest jakaś nadreprezentacja mocnych aut w niezbyt bezpiecznych wyprzedzaniach jakie obserwuję. Też tutaj piszę sam do siebie gdyż czasami zdarza mi się trochę przeliczyć w swoich ocenach. Ale dzieje się to tak samo w mocniejszych jak i słabszych autach.

Co by się zmieniło gdybym miał dodatkowe 100 KM pod maską? Chyba tylko tyle, że zamiast 5 aut na raz byłbym w stanie wyprzedzić 8. Pewnie też decydowałbym się na wyprzedzanie na 100 metrów przed zakrętem zamiast 150. Co do samego manewru wyprzedzania to poziom bezpieczeństwa pozostałby na takim samym poziomie, oczywiście jeżeli pominiemy prędkości jakie są w trakcie tego manewru uzyskiwane. Choć oczywiście mało zasadne jest pomijanie owej prędkości bo to jeden z istotniejszych parametrów. Wiadomo, że jakbym miał za sobą nieoznakowaną policyjną Vectrę to nie zdecydowałbym się na takie "bezpieczne wyprzedzanie z zapasem mocy" i 170 km/h pod koniec manewru.

Jednak proszę nie odnieść wrażenia, że jetem jakimś przeciwnikiem mocnych aut ;) Jest zupełnie przeciwnie. Często spotykana opinia, że nie ma gdzie jeździć najmocniejszym autami więc nie ma sensu ich kupować to bzdura. Ale nie widzę specjalnego związku tych dodatkowych koni ze wzrostem bezpieczeństwa podczas jazdy na trasie i wyprzedzania. Oczywiście pomijam skrajne przypadki, w obie strony. Teoretycznie byłoby bezpieczniej gdyby ktoś kto kupił mocniejsze auto jeździł nim dalej jak tym słabszym. Tylko czy coś takiego w ogóle ma miejsce? Masz 300 metrów na wyprzedzenie TIRa i w Punto 1.2 tego nie zrobisz ale Passatem 2.0 TDI już dałbyś radę... ale nie wyprzedzasz? Puntem jesteś w stanie wyprzedzić jedną osobówkę a Passatem trzy ale po jednej od razu wracasz na prawy pas i cieszysz się, że zrobiłeś to szybciej, płynniej więc i bezpieczniej niż słabszym autem? Nie sądzę.

Byłbym wdzięczny gdyby ktoś wyjaśnił w jaki sposób dodatkowe konie mechaniczne, przede wszystkim te w sporych ilościach, pozytywnie wpłynęły na bezpieczeństwo podczas jazdy po trasie. Oczywiście nie chodzi mi o wyjaśnienia, że od zawsze trasę Lublin-Warszawa robiło się w 2 godziny więc w mocniejszym aucie nie trzeba już spychać innych na poboczne podczas wyprzedzania ;)

Proszę nie "czepiać się" załączonego nagrania edukacyjnego :) Raz na ruski rok trafi się taka pusta droga. To akurat jest z kwietnia 2013 roku. Przy okazji dodam, że na takie wyprzedzenie nijak nie zdecydowałbym się gdyby droga nie miała pobocza gdyż zbyt często inni kierowcy zaczynają wyprzedzać bez patrzenia we wsteczne lusterko.

Komentarze (56) skocz na koniec

Krzysztof Kozłowski, 2016-07-14, 15:02
To jest lekka zaszłość.
Jak się jechało maluszkiem z przyspieszeniem 25s do 100 to przeskok do czegoś normalnego był kolosalny.
Dodatkowo było o wiele więcej dróg gdzie się snuło za wieloma wolnymi pojazdami i wyprzedzanie było częste.
No i było o wiele mniej zakazów.
Jazda była szarpaniem i się tak skakało po jednym dwa auta.

W tym momencie kiedy rzadko ktoś nie może utrzymać tej prędkości pod ograniczenie a drogi jednak są lepsze to ten problem jest praktycznie pomijalny i Twoja diagnoza jest słuszna.

Kiedy moc moze pomóc? Jak sie popełni błąd czegoś nie zaważy a luka z której sie wyjechało się zamknie.

A prawda jest bolesna. 99% kierowców nie umie tej mocy wykorzystać.
Jadą na 4 albo 5 wciskają gaz i czekają. I są zachwyceni jak wreszcie po 2-3s auto zaczyna ciągnąć.
To często na autostradach widać.
Zmienia pas chwila nic jeszcze chwila nic i dopiero zaczyna przyspieszać.
Ale jest przekonany że ma mocne że może wyjść przed maskę ze auto wyprzedzi za niego.

Z tego powodu te silne auta niosą niebezpieczeństwo.
Drugi to nieopanowanie mocy ale to już raczej w potworkach choć i słabsze potrafią zrobić właścicielowi kuku jak sie nie szanuje mocy.
michał, 2016-07-14, 19:58
Jadę często jedną trasą praca-dom, swoimi autami o bardzo różnej mocy. Generalnie trasa bardzo kręta, wąska i sporo tirów. Jadący słabym mam na trasie rzędu 60km raptem może 3-4 miejsca, żeby takiego tira wyprzedzić bezpiecznie. Jak mam pecha i akurat w tych miejscach coś jedzie z drugiej strony, to przez godzinę jadę za tym tirem i nic na to nie poradzę, bo się po prostu nie da wtedy. Nie ma mowy o wyprzedzaniu wielu tirów na raz itp, bo za krótkie proste. Potem jadę tą samą trasą autem 100km mocniejszym i takich miejsc gdzie mogę bezpiecznie wyprzedzić tira mi się robi nagle 20, a pewnie z 50 miejsc, jak jadę autem 150km mocniejszym i 900kg lżejszym. W tym ostatnim nie mam takiej potrzeby, żeby wykorzystać 100% mocy, żeby bezpiecznie wyprzedzić, w razie czego mam jeszcze spory zapas, żeby to zrobić jeszcze szybciej i wtedy bardziej się martwię nie o to jak szybko wyprzedzę, bo z tym nie będzie problemu, tylko bardziej o odhamowanie potem przed zakrętem. Nietypowych sytuacji na tej trasie niestety dużo i jednak to daje komfort, że w razie czego nie pozostają mi do wyboru 2 opcje: hamować lub zjechać na pobocze, ale mam jeszcze trzecią, często najlepszą czyli przyspieszyć bardziej. Wydaje mi się że wyprzedzania tira przez dajmy na to 2-3 sekundy(strzelam, nie wiem ile to naprawdę trwa), a wyprzedzanie tego tira przez 12 sekund słabym autem daje jednak duży komfort w takim sensie, że *niebezpieczny manewr* trwa krótko, więc mniej w tym czasie sie może zdarzyć + bonusowo jest dodatkowa opcja ratowania się, gdy np na drodze pojawi się powiedzmy pijany pieszy i słabym autem nie zdąży się wtedy wrócić na swój pas, a przewidzieć się tego wcześniej nie dało. Taki zapas czasem naprawdę ratuje życie. Dodatkowy bonus taki, że człowiek się nie denerwuje, że przez 60km musi jechać z prędkością 40-50km/h za tirem, (gdy dozwolone jest miejscami 90km/h), który się ledwo mieści na drodze, bo go wtedy łatwo i bezpiecznie można wyprzedzić. Na szczęście najsłabszy auto jest głównie do czerpania przyjemności ze spokojnej jazdy autem bez dachu i z silnikiem przy plecach, więc to praktycznie nigdy nie przeszkadza, że mało co wyprzedzam, a najmocniejsze niestety pomimo swoich zalet nie nadaje się na dojazdy do pracy, tylko raczej na tor, więc pozostaje wariant środkowy wg mnie wystarczający na takie warunki w większości przypadków na drodze. No ale ta sama trasa tymi 3 różnymi autami to naprawdę w przypadku wyprzedzania 3 różne światy.Mocnym trudno to nawet nazwać wyprzedzaniem, ja bym to nazwał omijaniem.
Marcin, 2016-07-14, 21:35
O co ci w ogóle chodzi? Masz problem, że ktoś z mocniejszym silnikiem sprawniej wyprzedzi TIR-a na trasie czy jak?
av, 2016-07-15, 08:15
Michal pieknie to opisal. Moc przede wszystkim daje komfort - miejsc gdzie mozna bezpiecznie wyprzedzic jest wtedy wiecej. Dodatkowo krotko jestesmy na tym *niebezpiecznym* pasie i mniejsze prawdopodobienstwo nieprzewidzianego zdarzenia. A jak juz sie zdarzy to mozemy sie ratowac dodatkowa opcja - docisnieciem pedalu gazu. Dodatkowo takie mocniejsze auta maja tez lepsze hamulce.
Alias, 2016-07-15, 09:17
Krytykujesz ludzi za jazde na zimówkach w lecie (zwykle tak robia ludzie ktorzy kreca sie po okolicy czy jadą do sklepu 2 ulice od domu) a teraz prezentujesz nagrania w ktorych przyejezdzasz ciagła linie równoczesnie przekraczając niemal dwukrotnie dozwoloną prędkość i to w kotekscie dyskusji o bezpieczeństwie na drodze. Hipokryzja i bledne przekonanie o własnym bezieczeństwie wynikajacym z dobrego auta
poczekaj, 2016-07-15, 09:41
Jak ma się mocniejszy samochód to nie trzeba tak szanować prędkości jak w przypadku słabszego, którego rozbujanie na trasie wymaga cierpliwości. Dzięki temu z nieco większym spokojem można przyjmować wszelkich blokowaczy lewego pasa, którzy wyprzedzają *zgodnie z przepisami*. Nawet jeżeli przez takiego na chwile trzeba będzie zwolnić, to odzyskanie prędkości przelotowej zajmie chwilę. Nie ma też aż tak dużej różnicy w zależności od ilości osób w samochodzie, bo praktycznie tak samo sprawnie wyprzedzimy jadąc sami jak i w 4 osoby i z pełnym bagażnikiem.

Mniej bezpiecznie jest natomiast dlatego, że czasem na zwykłej jedno-jezdniowej drodze wyprzedza się ludzi którzy co prawda patrzą w lusterka, ale nie spodziewają się że ktoś inny tak szybko może się pojawić na ich wysokości przy rozpoczętym manewrze wyprzedzania i bez złych intencji spychają mnie na pobocze.

Jak przesiadałem się z 136KM na 233KM, to myślałem że będę więcej wyprzedzał na trasie. Okazało się, że wyprzedzam mniej. Wolę raz a dobrze, a nie skakać po 2 samochody, szczególnie jak jest dość ciasno. Różnica prędkości jaką nabiorę wyprzedzając nawet 2 osobówki w gęstym ruchu na trasie powoduje spory dyskomfort jak trzeba wrócić na swój pas, a luka ma 1,5 długości samochodu. O ile słabszym samochodem więcej czasu zajmuje wyprzedzenie, to mocniejszym traci się czas na kończenie manewru. Oczywiście można gwałtownie przyhamować i szybko wrócić na swój pas. Jednak jak nie jadę sam, to szarpanie pasażerów najpierw mocnym przyspieszeniem, gdzie głowa uderza w zagłówek, a po chwili gwałtownym hamowaniem żeby wrócić na prawy pas, raczej nie wpływa dobrze na komfort podróży.
abc, 2016-07-15, 12:39
Typowy cwaniaczek z Audi... 170 na publicznej drodze. Jest bezpiecznie, prowadzę bezpiecznie...
mag3333, 2016-07-15, 17:26
@Alias, chciałem zauważyć, że nigdzie nie została przekroczona podwójna ciągła, jedyny występek odnośnie linii to jak kończył drugie wyprzedzanie to minimalnie zabrakło miejsca.
hetero, 2016-07-15, 19:10
Dobry artykul niema się do czego przyczepić dodoatkowe konie niewplwyaja na poprawe bezpieczeństwa tak samo jak mniej koni tzn mogą nie musz ai tyle wszystko zależy od tego w jakim stopniu się wykorzystuje auto jakbylo napsiane ale jest sytcja kiedy więcej koni mzoe nas uratować gonia nas kanibale we tico 70 hp a my jedziemy 126 p ori i mamy prze....ne w veyronie na lajcie uchodzimy ze zżyciem ;) może jakis artykul o tym jakie przeciazzenia osiagaja rozne auta i rozne serie wyścigowe na zakretachh może udało bysie panu zebrac więcej info na ten temat niż mi poki co w necie za parametr porównawczy roznych konstrukcji wzialbym przy jakiej predkosci dana kosntrukcja sila docisku aerodynamicznego osiąga mase auta z kierowca i jakiś opis tego ile generują opony
, 2016-07-15, 21:36
@hetero, niestety nie mam żadnej specjalnej wiedzy na temat przeciążeń, aerodynamiki, itd... osobiście dla mnie to super sprawa i gdybym miał jakieś sportowe auto nadające się do *rzeźby* to właśnie chciałbym pod kątem aerodynamicznym je modyfikować, tak z ciekawości i chęci posiadania takiej wiedzy ;)
hetero, 2016-07-16, 00:59
Ja wiem tyle ze 2 krotny wzrost predkosci na danym zakrecie skutkuje 4 krotnie większym przeciążeniem dalej liczy się stounek docisku aero do masy auta z kierowca przy danej predkosci i tak jeśli puszka wazy tone zkierowc ai całymi flepami i geneeruje powiedzmy 500 kg docisku przy 150 km/h to mamy 0,5 g na plusie we winklu przy tej predkosci pomijając to co nam oferuje zawias i opony czyli jeśli auto bez docisku dzikei samym oponom i zaiweszeniu sztywności bryly itd. generowaly 1,3 g na danym winklu to przy stosunku docisku 1:2 przy predkosci osiąganej na tym winklu z dociskiem mamy razem 1,8 g przeciążenia bocznego ;) mogę jeszcze dopsiac ze tak capapro t1 ciśnie przy 120 km/h około 220 kg docisku a f1 2 razy tyle bądź więcej zaleznie od kata natarcia ustawienia skrzydel przecietna psuzka drogowa może polegac jedynie na zawieszeniu i laczkach jak chodzi o przeciążenia boczne i wzdluzne najlepsze drogowe gumy daja około 1,3 g .mój enokina weatherprorrf 1,0 g ale już przy 0,9 g skłądaja się tak ze felą prawie jedziemy po asfalcie ;) opony w f1 same w sobie daja do 1.7 g trzymania bocznego na najszybszym winklach f1 cisna do 5-6 g ,motocykle sportowe 600 i 1000 bez ograniczonego prześwitu na dobrych laczkach osiagaja takie same rpzeciazenia jak puszki czyli na drogowych gumach do 1,3 g i średnio sa wtedy zlozone do 60 stopni tzn motocykl , motocykle przy hamowaniu maja naturalny spoiler aerodynamiczny w postaci kierowcy ktorey się prostuje dając duzy opor wspomaga heble dzięki temu motocykl hamujący z 300 może pokonać psuzek bez docisku aero w moto gp hamuajc z 350 uzyskują oponzienia do 2 g oczywiście prze zkrotki czas jak speed spadnie g spada bo opor spada ale z 350 do 250 km/h hamuja bankowo szybciej niż puszki bez docisku aero jakieokolwiek tyle poki co wiem w zasadzie pozostaje mi tylko poznanie jaki docisk generują rozne serie wsycigowe itd. , kunigseg agera r przy 300 km/h generauje zaledwie 250 kg docisku przy masie auta z keirowca prawie 1500 kg czyli przy 150 km/h mamy niec ponad 60 kg docisku czyli mniej jak 5% większe rpzeciazenie boczne niż bez dtego dosiku przy tej predkoscii .
, 2016-07-16, 01:43
@poczekaj, ale też faktem jest, że ci w szybszych autach na autostradzie najwięcej mrugają, trąbią i im się najbardziej śpieszy i nie są w stanie poczekać chwilę zanim ktoś tam wyprzedzi tego TIRa ;) Chyba brakuje im 100 KM ;)

Jeżeli mamy taki przypadek jak opisał @michał to racja, słabo się tak guzdrać za o wiele wolniejszymi i może się mylę bo w mojej okolicy takich dróg nie ma ale wydaje mi się, że nie są to zbyt częste przypadki w skali całego kraju.

Oczywiście mocniejsze auto to wygodna, komfort, itd.. i wiele innych aspektów. Dalego nijak nie jestem żadnym przeciwnikiem bardzo mocnych aut. Jakby mnie było stać to kupiłbym sobie np. S8 z 520 KM :) Z tymi lepszymi hamulcami to racja ale pod warunkiem, że jeździmy szybko :) Bo w hamowaniu z 100 do 0 to przeciętne słabe auto zatrzyma się w niecałe 40 metrów. A nowa Honda Civic Type-R 310 KM ma hamować w 37 metrów. A opony i heble ma nieporównywalnie lepsze. Poniżej 35 metrów to już mało co jest się w stanie zatrzymać. Oczywiście inaczej wygląda to jak hamujemy nawet z tych przepisowych 140 km/h na autostradzie. Pomijam kwestie odporności na przegrzanie bo w wolniejszych autach nie jeździ się z takimi prędkościami i tak nie hamuje aby to było istotne.

Też wolę wyprzedzić raz a dobrze i zwykle tak jeżdżę. Właśnie z tego samego powodu jaki napisałeś. Jak jest miejsce na wyprzedzenie tylko jednego auta to trzeba mocniej wcisnąć gaz, wkręcać silnik, mocy się robi dużo, po paru sekundach trzeba hamować... nie chce mi się :) tak skakać między autami.

@hetero, ja się nie znam na tym, nic dodać nie mogę ale chętnie to czytam ;)
hetero, 2016-07-16, 11:41
Mam inny przykład jedziemy sobi eprzepisowo P1 za nami walec z trubo droga ogrodzona barierami przed nami brama tytanowozelbetonowa się zamykają redukcja do 2 gaz w podloge i rpzejezdzamy urywając sobie jedynie lusterka boczne ,teraz jedziemy cinkoczneto za nami walec turbo przed nami brama się zamyka gaz już mamy w podloge wiec niewiele da się więcej zrobić najpierw walimy we brame potem walec nas dobija przykald można tez odnieść do składanych mostow itp. ;) akcje z bonda generalnie w sumie ogolna charakterystyka przykald zbliżony do przykladuz kanibalami z tico wiec można pominąć;)
hetero, 2016-07-16, 11:51
Type r hamuje lepiej niż 37 m oczywiście zaleznie od nawirzchni ale jeśli mój peugeot shamuje na dystansie 40 metrow to type r nowy poniżej 35 m , ma swietne opony dobry zawias i układ hamulcowy zdolne dojść do granic tego setupu generlanie według danych tech zestaw opony zawias układ hamulcowy sa wstanie opoznic do 12 m/s kwadrat czyli ze 100km/h 32 metry filtrem drogi hamowania przy zalozeniu stalych warunków asfalt temp wilgotność itd. jest opona zawieszenie to czy układ jest wstanie zablokować koła w naszej probie czyli ma wystarczajaca sile żeby rpzelamac przyczpenosc i ostatnia kwestia odp szybki abs który max szybko wychwytuje granice poślizgu i idzie idealnie na jej barierze setup type r potrafi osiagnac granice 32moze nawet 30 m na dobrym asfalcie .
devious, 2016-07-16, 12:08
Proponuję jednak przejechać trochę więcej niż *kilkaset* km słabym autem i pojeździć na różnych trasach krajowych - zwłaszcza tam, gdzie jest mało miejsc na wyprzedzanie (czyli większość Polski). Potem przesiąść się w auto 2x mocniejsze i porównać - nie ma porównania.

Ja akurat mam dobre porównanie z jazdą autem typowo miejskim z małym silnikiem do nowoczesnego, 2-litrowego turbodiesla - różnica jest kolosalna jeżeli chodzi o komfort wyprzedzania - po prostu robisz to bezstresowo. W słabym aucie na ruchliwej drodze po prostu strzela Cię tzw. *kurwica* i aby jechać szybko i płynnie (tzn. szybciej od TIRów) musisz podejmować ryzyko. Niepotrzebne ryzyko - często kończąc manewr *na trzeciego* lub wciskając się pomiędzy 2 cieżarówki jadące jedna za drugą. Ja oczywiście sobie poradzę, ale już moja żona - nie bardzo.

Takie nerwowe sytuacje gdzie każde wyprzedzanie to stres bo auto powyżej 100km/h *nie jedzie* - a stres jest największym wrogiem kierowcy. W 2x mocniejszym aucie jadę zrelakowany, oczywiście trzeba się wtedy bardziej pilnować by *nie przesadzić* ale to już zależy tylko od kierowcy - nie od auta.

Tak więc wszystko jest kwestią tego, co do siebie porównujemy - te 150-200 koni w 1,5 tonowym aucie wystarcza do komfortowego czyt. bezpiecznego wyprzedzania, oczywiście więcej nigdy nie zaszkodzi - ale tutaj się mogę zgodzić, że większy zapas już nie poprawia bezpieczeństwa a raczej kusi do zbyt szybkiej jazdy.
, 2016-07-16, 14:16
Sprawdziłem kolejne źródło i faktycznie droga hamowania Type-R ma wynosić 35 metrów a nie 37, jak wcześniej napisałem.

Dla porównania, z tego co teraz czytam to zimówki w lecie na suchej nawierzchni hamują ok. 6 metrów gorzej niż letnie. Gdy auto na letnich się zatrzyma to na zimówkach ma w tym samym momencie mieć jeszcze 35 km/h na liczniku.

Z tej strony wynika, że:
http://www.which.co.uk/news/2012/05/best-and-worst-supermini-braking-distances-285596/

1. Volkswagen Polo - 34.2m
2. Ford Fiesta - 34.7m
3. Skoda Fabia - 34.9m
4. Mini Cooper S Convertible - 35.7m
5. Volkswagen Up - 36.1m

Te akurat były najlepsze bo już inne tej samej klasy hamują o wiele gorzej:

1. Citroën C1 - 44.1m
2. Toyota Aygo - 43.1m
3. Suzuki Alto - 42.5m
4. Nissan Pixo - 42.4m
5. Kia Picanto - 42.1m

Aż ciężko uwierzyć, że może być aż taki wielki rozstrzał w tej samej klasie aut, 10 metrów. 5 to już bardzo dużo.
Pan_X, 2016-07-16, 15:13
Całkowicie zgadzam się z tym co napisał @devious.

Z racji mojej pracy, zjeździłem całą Polskę Pandą II Van 1.2 LPG 60KM. Gorszego samochodu służbowego nie mógłbym sobie wymarzyć. Dramat po prostu.

Na autostradzie jazda tak słabym i małym autem nie jest może szczególnie problematyczna. Jedziesz cały czas prawym za ciężarówką i spokojne czekasz aż zwolni się lewy pas, a następnie od razu wracasz (gdyż już auto za tobą świeci długimi, puszcza lewy kierunek i trąbi!). Na dłuższą metę taka jazda jest wykańczająca, nie wspominając już o głośności w kabinie i bardzo dużym spalaniu (przy 130-140km/h licznikowo było to ok. 9-10 litrów benzyny, a gazu 12-14 [z tym że na gazie nie jeżdziłem prawie wcale bo auto szarpało, gaslo itd.]) + śmiesznie mały bak 35 litrów z tego co pamiętam, sprawia że co ok. 300 km musimy zjechać na stację - stać w kolejce, tracić czas itp.

Jazdą po jedno jezdniowej drodze dwukierunkowej to już zupełnie inna bajka. Każde wyprzedzanie musi być odpowiednio zaplanowane. Wyprzedzenie dwóch ciężarówek jadących bardzo blisko siebie jest praktycznie niemożliwe. Cały czas jeździłem zestresowany, bo przecież spieszyłem się do pracy, a jazda tym gównem doprowadzała mnie do szewskiej pasji.

Myślę, że kwestia tego czy w aucie 200 konnym lub mocniejszym jechałbym jak wariat jest kwestią indywidualną. Zależy to tylko i wyłącznie od kierowcy. Jeżdzę zgodnie z przepisami i podróż dajmy na to 150 konnym dieslem z wysokim momentem byłaby zdecydowanie bardziej bezpieczna i komfortowa dla mnie jako kierowcy.

Pozdrawiam.
hetero, 2016-07-16, 16:22
Te 35 m to kwestia dyskusyjna o ile przyjmiemy idealnie ustandaryzowane jednakowe warunki dla każdego z aut gdzie np. zwykle miejskie auto na przeciętnych oponach hamuje na dystansie 40 m to type r powinien był shamowac na dystansie 32 m auta pokroju veyron maclaren mp12 4 c itd. niezrobia tu niczego więcej niż civic type r bo filtrem jest nawierzchnia rodzaj mieszanki gumy ( rozmair opon ma znikomy wpływ ale zależy od warunków jakiś tam musi być ale więcej nie musi oznaczac krótszej drogi hamowania od określonego pułapu ) warunki oczywiście ale ustaliliśmy jednakowe to jak zawieszenie potrafi transferować mase bo jeśli np. zaduzo przeniesie na 1 z kol to kolo wpadnie w poślizg bądź będzie abs daleki od max opóźnienia zakaldamy ze układ hamulcowoy przy jednorazowej probie hamowania może bez problemu przelamac przyczepność opony ale abs działa idealnie na granicy 10-15% adhezji no i ostatni czynnik filtrujący ewentualany docisk jeśli auto takowy posiada f1 hamuje bez docisku aero ze 100 km/h na dystansie 23 metrow opony daja srednie opóźnienie 17 m/s jeśli kierowca jest naprawdę dobry bo niema abs w f1 w dodatku sila z jaka trzeba cisnąć pedal jest ogromna co dodttakowo komplikuje sprawę subtelnego wyboru sily nacisku żeby isc na granicy poślizgu a f1 z maxymalnie nastawionym katem natarcia spoilerów i maxymalnym dociskiem hamuje na dystansie 15-17 metrow z 100 km/h .

Co do samego transferu masy to wsumie bardziej chodzi nie oto ze jedna zopon jest bardziej dociazona prze zujowy zawias ale o to ze inne traca nacisk na nawierzchnie , tak czy owak już to pisałem mój chiński junak m12 hamuje z realnej 50 na dystansie 8 metrow czyli z 100 by było około 32 metrow cholernie dobrze jak na chiński zlom 206 hdi z abs na nokian weatherproof które daja 1,0 g opóźnienia wyhamowal na 10 metrze w 3 probach kazda była na 10 metrze roznica tam paru cm było niesadze żeby civici type r 2015 z swietnymi oponami abs potężnymi tarczami zdolnymi przelamac przyczepność opon hamowal gorzej ;) niż chiński junak za 8 tys zł ;)

Opony w type erze daja możliwość przeciazen bocznych do 1,3 g oraz wzdłużnych tak samo do 1,3 g a 1,3 g to prawie 13 m/s kwadrat a to oznacza wokolicy 30 metrow z 100

Gdybym np. w moim pezocie zainstalowal opony nie chodzi o rozmiar bo to niema takiego znaczenia ale te same opony w kwesti mieszanki i bierznika to jedyne co by sprawialo ze peugeot hamuje gorzej niż type r to ten miekki zawias mysle bo abs pracuje w pugu naprawdę dobrze opoznia bardzo ladnie na granicy przyczpenosci tych opon co mam zostawiając czarne krechy na asfalcie być może na tak przyczepnych jak ma type r ten abs w pugu moim bylby niewystarczająco szybki bo rpzeciazenia większe i czas reakcji musiałby być krótszy ale może nadal by odp spowalnial na granicy nie wiem w porównaniu do type r jak rtrtyp r by shamowal na 30 metrze to pug przy zalozeniu ze abs by dawal rade na tych papciach gdzies wokolicy 32-33 m przez unoszzacy się tyl i odciążanie tylnych kapci w jednorazowej probie oczywiście bo pug po 3 max hamowaniach zopoznieniem 1,2-1,3 g by komprletnie stracil hamulce w ciemno ;) od przegrzania

Nachylenie nawierzchni tez jest ważne np. jeśli type r hamuje na plaskim 30 metry to na 10 % przechyle w dol będzie 32-33 m a na 10 % wzniesieniu 27-28 m

Http://www.auto-swiat.pl/testy/test-hondy-civic-type-r-mroczny-rycerz/2t9jcb test type r na polskich h.jowych asfaltach ;) wynik 32 metry z 100

Motocykl sportowy niema zabardzo szans przy tak małych predksociach mimo ze opony potrafią tak samo jak w civicu dojść do granicy 1,3 g np pirelli diablo rosso w dobrych warunkach to daleko wcześniej już wokolicy 1,0 g wysoksoc srodka ciezkosci i krotki rozstaw osi przerzuci keirowce rpzez kierownice po przekroczeniu 1,1 g; )
, 2016-07-16, 17:17
Też już dotarłem do tego tekstu z AutoŚwiata, wcześniej wziąłem dane z tego samego AutoŚwiata ale z tekstu:
http://www.auto-swiat.pl/nowe/porownanie-honda-civic-type-r-turbo-bmw-m135i-vw-golf-r/llzm99 i tutaj jest napisane 34,5 i 34,9 na zimno, zaokrągliłem do 35 (tarcze zimne).
Te 37 metrów to też ze strony z tabelkowymi danymi technicznymi wszelakich aut.

Pamiętajmy, że Civic waży prawie 1,5 tony a małe miejskie auta 1,1 tony więc nie potrzebują nie wiadomo jakich hamulców i opon aby mieć bardzo przyzwoitą drogę hamowania.
hetero, 2016-07-16, 19:18
A pana audi jaka ma droge hamowania ? a tabele się nie patrzy pisząc pana audi miałem na myśli setup stricte pana auta lepsze opony to krotsza droga hamowania i jak jzu by pan sprawdzal to niech pan pamięta o przekłamaniu licznika 10 km/h na godziene wolniej daje masakrycznie krotsza droge hamowania bo predkosc jest do kwadratu z 100 jak auta zwalnia na dystansie 40 metrow takk jak moje to z 90 droga hamowania będzie około 32 metrow wlasnie cyztam na forum jak jeden typ się chwali ze jego audi na nokianach shamowalo z 100 na 32 metrach ale jełop zalozyl opony o znacznie mniejszym obwodzie niż na seeyrjnych kapciach i predkosc wzial licznikowa wiec ww ciemno jak miał 100 na lcizniku to realnie z 87 ;) potem się dziwil ze proba na niby lepszych letnich oponach latem w rozmiarze znacznie większym po obwodzie z licznikowej 100 wyszla 40 metrow ludzie sa udani biora się zacos i wgl niemaja pojęcia co robia ;)
, 2016-07-17, 00:21
Nie sprawdzałem, chyba około 35 metrów ma mieć. Dlaczego na tabele ma się nie patrzeć? droga hamowania to przecież taki sam parametr jak np. przyspieszanie. Zależny od wielu czynników ale jak dane są robione wg tego samego standardu (np. test redakcji na odcinku jednego dnia) to przecież jest wiarygodny. To, że w polskie mamy taki a nie inny asfalt czy cokolwiek to przecież nic nie zmienia w porównaniu aut do siebie bo warunki są takie same. Te dane co zacytowałem też były robione wg pomiary GSP a nie liczników tych małych aut.

Wczoraj jechałem z GPS i miałem przekłamanie 2-3 km/h względem 100 km/h na moim liczniku. Opony mam o fabrycznym rozmiarze ale już w zasadzie zużyte. Trzeba by potwierdzić innym GPS jakie jest faktycznie przekłamanie. Te 2-3 km/h to wydaje mi się zbyt małe. Chyba 6-7 km/h powinno być. Nie sądzę aby to miało być aż 10 km/h.

Generalnie chodzi mi o to aby zwrócić uwagę na to, że nie wszystkie mocniejsze auta z lepszymi hamulcami będą hamować o wiele lepiej z niewielkich prędkości niż przeciętne auta. Zupełnie inaczej wygląda już hamowanie z np. autostradowych 140 km/h. Pomijam też lepszą stabilność podczas hamowania większych (w domyśle też mocniejszych) aut, jeżdżących na lepszych, szerszych oponach.
hetero, 2016-07-17, 11:54
Jest wiarygodny ale po zmianie opon na nieoryginalne już nie dokonca;) ,w porównaniu aut do siebie to oczywiście dobrze ze asfalt jest jednakowy jak jest jedna tabl;ea i jeden w ciągu 1 h np. bez zmiany warynkow poza wewntualnym nagumowaniem przez wcześniejsze auta wiec proba powinna być robiona 5 mtera obok żeby jechać innym sladem ;) ale w określeniu jakiejś wartości bezwzględnej typu type r musi hamować na 35 m to niebardzo nez porownnaia do innych aut wtych samych warunkach 2-3 km/h to male przekłamanie i bardzo dobrze ma pamn lepszy obraz zjakimi rpedkosciami się porusza nie jest zbbbyt male niektóre motocykle czy auta wgl niemaja przeklamanai na seryjnym setupie 6-7 będzie pan miał jak panu zopon zostaną same druty ;) a do 10 km/h przekłamanie dochodzi w niektórych modelach tak motocykli jak aut w sciagaczach np. kawasaki zx9r gdy na liczniku jest 300 kierowca wlasnie leci 270 km/h to się w zasadzie liczy procentowo od podziałki ni eze tam 2-3 albo 10 km/hh chyba ze znowu ustalimy jedna wartość predksoci np. 100 tylko procent 30 z 300 to tyle samo co 10 z 100


Na ori setupie neiwiem jakie pana audi miało opony w momencie zaukupu zakaldam ze auto było nowe hamowalo na 35 metrze a jak pan wladuje semi sliki o najwyższym wspolczynniku tarcia widziałem na yt typa w crx z 90 roku który na jakiś drogowych semi slikach opoznial na racelogicu do 1,4 g prawie na plaskiej drodze wiec jak pan wladuje takiego semislika w audi to z 35 m z tej tabeli trzeba pana audi uplasować w kategorii bugatti veyrona czyli poniżej 30 m te tabele pana nie ale ludzi nietwajemniczonych myla bo to jaka jest dorga hamowania zależy przedewczytkim od opony samej wsobie dalej tego czy układ hamulcowy potrafi wjednorazowej probie przeleamac przyczpenspc tej opony i zawais pomine i 3 sprawa to jak działa abs jeśli chcą wtabelach okreslic same ukaldy hamulcowe np. to powinni kazde auto wypsiazyc do testu widentcyzna mieszanke i bieznik opony wtedy to by miało sens bezwzględnie i względnie wtedy by można było okreslic skuteczność hamulcy samych w sobie a tak to Heniek ładuje semislika do citroena berlingo i nagle się okazuje ze z niskich predkosci hamuje jak 911 ;) prawie;) opona jest kluczowa przy zalozeniu ze układ hamulcowy jest odp wydajny a zawias nie jest jak guma od gaci takcih luźnych ;) pan zresztą to wie nie wiem po co to pisze ale chyba dlatego ze lubie sport motorowy ;)
, 2016-07-17, 16:02
Ale takie rozważania nie mają większego znaczenia w sytuacji o której mowa, tj. tego, że wcale te najmocniejsze auta z wielkimi hamulcami z wieloma tłoczkami nie muszą hamować wyraźnie lepiej niż zwykłe wizidełka przy przepisowych, a szczególnie miejskich prędkościach.

Kto tam jakie opony założy to już inna sprawa bo tak samo do VW Polo można złożyć semi-slicki. Zwykle jeździ się na oponach takich jakie były fabrycznie choć często gorszych. Nie chodzi o zużycie ale producenci zakładają zwykle bardzo dobre markowe opony a później właściciele już często kupują kolejny komplet niższej klasy a w starszych autach często używane.

A jak na tym semi-slicku przyjdzie mi hamować w deszczu czy na zimnych oponach to zamiast 30 metrów wyhamuję w 50 :) Już nawet na Michelin Pilot Super Sport czyli oponach UHP da się czuć, że hamują i trzymają się w zakrętkach gorzej jak nie są choć trochę rozgrzane (czyli pierwsze kilometry po wyjechaniu z garażu).




@Pan_X, no, po tej mojej przejażdżce autem z 70 KM też się cieszyłem, że nie mam takiego auta na co dzień gdyż właśnie komfort względem mocniejszego był gorszy, na ekspresówce nawet do limitów nie rozpędzałem się, generalnie lipa :) ale cały czas nie zestawiałbym tego bezpośrednio z bezpieczeństwem bo te głównie zależy od odporności i zachowania kierowcy. Oczywiście w końcu i najlepszy kierowca można nie wytrzymać i zdecydować się na wyprzedzanie którego nie powinien robić widząc, że mu uciekają minuty.

Trudno określać ile KM to odpowiednia ilość ale w mojej ocenie te 120-140 KM to już jest max tego co jest potrzebne do bezstresowej jazdy. Tylko, że w tej notce to też mowa o mocy 250 i 350 i więcej KM. Ja mam 2.0 turbo o fabrycznej mocy 211-236 KM które jest zwykle tuningowane na 260-280 KM i czasami więcej. W zasadzie to ciężko trafić na 2.0 TFSI/TSI które nie ma podniesionej mocy. Dzisiaj to nawet za 1000 zł można już podnieść moc w tym silniku. Firmy tuningujące też przecież zachwalają swoje usługi tym, że po programie będzie mniejsze spalanie i więcej mocy do bezpieczniejszego wyprzedzania :) Pewnie mężowie tłumaczą żonom, że ten wydatek jest konieczny właśnie ze względu na ich bezpieczeństwo :) tak samo jak w ogóle kupowanie zwyczajnego auta które robi dzisiaj setkę w około 6 sek. Przypomina mi to trochę przekonywanie rodziców, że ten nowy komputer z najnowszą kartą graficzną będzie służył przede wszystkim do nauki ;) Jak już parę razy podkreśliłem, jestem zwolennikiem jak najmocniejszych aut, sam chciałem mieć jak najszybsze, takie też kupiłbym ponownie ale nie bardzo widzę bezpośredni związek z bezpieczeństwem i jednocześnie widzę związek z mocą a wyprzedzaniem zaprezentowanym na nagraniu.
hetero, 2016-07-17, 23:26
Nowy temat by się przydal ;) piepszenie o tym kto czym jeździ i czy będzie mu wtym bezpiecznie można porownac do losowania lottto heheh najlepszym keirowca zdarzają się fajle nieważne czym jada czy pucha ma 50 koni czy 1500 można zginac we wszystkim nawet na deskorolce przy odrobinie wprawy ;) trzeba porpostu znac granice możliwości swojego pojazdu i ich nieprzekraczac i będziemy zyli a mam nowy przykład kiedy duuuuzo koni uratuje nam zad najlepiej 4x4 przykald znowu jednak można w zasadzie zaliczyć do wcześniejszych które wymieniałem hgeneralnie chodzi o to ze w niektórych sytacjach w mocnym aucie po dodaniu gazu potrafimy przejechać przed zblziajacym się niebezpieczeństwem przykald taki ze stoimy sobie z boku nadjezdza rozpedzona ciezarowka leci nam centralnie w bok z predkoscia 100 km/h szanse rpzezycia 1% siedzimy w nowym gtrze ciezrowka ma do nas 20 metrow czyli mamy mniej jak sekundę żeby jej zjechać z drogi 1 gaz w podloge zyjemy gtr ma do 50 km/h w mniej jak 1,5 sek albo mniej ta sama sytacja w 126 p przyspeiszenie do 50 10 sekund wbicie jkedynkie 1 sekunda umarliśmy przykald taki se ale jest ktoś apyta czemu się keirowca zorientowal dopiero jak ciezarokwa była na 20 metrze no coz bo może ryl przy radiu albo ciezaroka zjechala nagle z swojego pasa a my staliśmy na parkingu przy drodze bokiem itp. pozatym zebrałem info o paru puszkach jaki maja docisk przy 100 km/h podaje w procentach masy auta z kierowca i pelnym bakiem ktm xbow r 5 % caparo t1 26% scuderia 430 2,3% kunigseg agera r 3 % maclaren p1 6 % golf 1,6 0% pana audi o% yamaha r1 0% i gtr z roku 2015ale nie wiem czy dane sa poprawne 0,6% chciałbym się dowiedzieć jaki docisk ma nowy type r wygalda dosyć bojowo np. megane r26 ma docisk ujemny tyłu np. 35 kg ale niepdoali przy jakiej predkosci czyli auto robi się nadsterowne bardziej .
krzysiek, 2016-07-18, 15:34
Dzięki większej mocy o wiele szybkiej wykonuje się manewry. Dzięki temu krócej jadę po przeciwnym pasie. Większe bezpieczeństwo.
hetero, 2016-07-19, 21:29
Wiem ze to nie jest temat pod ten temat ale musze cos sprostowac w sumie niedokonca sprostować chodzi o scuderie mam sprzeczne info generalnie odnośnie docisku jaki generuje a raczej jego kompletny brak na jednej stronie podaja 310 kg docisku przy 300 km/h na innej przy 200 km/h 0 z przodu i docisk ujemny z tyłu 4 kg ;) czyli mamy minus 4 kg ,ciekawe kto mowi prawde;) .
Krzysztof Kozłowski, 2016-07-20, 01:12
Jak się czyta niektóre komentarze można pęc...
Pokazują one w większości jak nie umiemy korzystać z mocy.

Tak owszem wyprzedzanie słabym autem to sztuka.
Trzeba umieć i myśleć. Trzeba znać auto wiedzieć gdzie ma moment i jak się zachowa trzeba go umieć trzymać w optymalnych obrotach i trzeba umieć zmieniać biegi.
To jest cos czego zdecydowana większość nie umie.
Czy w mocnych czy w słabych.. Owszem jak sie ma 150+ pod maską to przestaje to mieć znaczenie. Przecież *sie wcisnie sie wyzbiera....*

Jestem świeżo po przejechaniu *całej polski* autostradą i powiem wam że się płakać chce... ilość w ślimaczym tempie wyprzedzających jest dobijająca.
I jak by to było tak że oni nie mogą szybciej. Ale gdzie.... Potrafią bo jak jest ograniczenie do 110 to jadą pod 130... wyprzedzają tych co ich wyprzedzili przed chwilą i cieszą mordy. Tylko jak wyjdą zza tej ciężarówki i wcisną gaz....
To zły los dał im za słabe auto... A nikt nie powiedział że można zredukować PRZED zmianą pasa i zacząć przyspieszać PRZED zmianą pasa...

Prawda taka że w Niemczech raz że za to można dostać mandat dwa ze mieć garaż zamiast auta.
Guzik słabe auta słabe umiejętności

Jeździło się maluszkami i się wyprzedzało tiry aż miło.
I to żeby maluszek był pusty... Bzdura 4 osoby i bagaż na 3tygodniowe wakacje.


@michał pisał o tirach.. o skakaniu... No dobra ja to rozumiem ale ile tj mocy trzeba? Owszem @Pan_X pisał o pandzie.... Cóż lata miałem okazję pojeździć uno i naprawdę dawało to radę i nie było mowy o *nie daniu rady* wyprzedzenia dwóch ciężarówek.
Owszem ja wolałem moją weterankę Łajdaczkę 2106 ale jednak.

To wszystko nie wpływa na bezpieczeństwo tylko nie daje czasem możliwości wyprzedzenia.

Moc może pomów jak pisał @michał w sytuacji awaryjnej. Ale może pomóc tylko jak się ją ma okiełznaną. Jak ktoś wyprzedza *na luzie* (zły bieg) bo *ma moc*
to g mu ta moc da poza pogłębianiem błędu oceny sytuacji.

Kiedy jeszcze moc może dać coś...

w żeczonej trasie końcówkę robiłem krętą jedno jezdniową drogą.
Troche byłem znużony torche w niedoczasie i w końcu stwierdziłem że przecież kiedyś to łykałem maruderów więc myknąłem najpierw 3 autka... Najlepsze że się wychylali do wyprzedzania i zmarnowały z 3 okazje zanim się zdecydowałem.
Potem kolejne 3....
A nie były to raczej pandy :D

No ale kawałek spokoju i przede mną pojawił się turysta z rowerkami na daszku.. 90 a on niespiesznie 60-70... I jeszcze widać że nie wie gdzie ma jechać.
No wiec pierwsze miejsce gaz lewa... hampel za niego bo zobaczyłem że krótko do ciągłej i zakrętu wiec wolałem odpuścić.
No ale za zakrętem już więcej luzu więc wyprzedzam a ten buc m zaczął przyspieszać jak jego nos miałem za przednimi drzwiami.
I nagle manewr który byłby spokojny zrobił sie nerwowy bo musiałem mocniej przycisnąć i co gorsza dochamować przed zakrętem mocno a gość tuż za mną.
dochamwać i wejść za niego nie bardzo mogłem bo jak by ktoś z przeciwka jechał mógłbym nie zdążyć się schować a poza tym wchodził bym tuż za barana który nie wiem czy mi przed zakrętem nie wyhamuje mocniej niż ja mogę.

Więc w takiej sytuacji brak mocy... Ale z drugiej strony nie bardzo mógłbym jej użyć bo jednak zakręt i już koła przymiałknęły w zakręcie. A że wąsko to włączenie się esp mogło by być opłakane w skutkach.

Wszystko było jeszcze w normie ale każdy kuc więcej zaprzęgnięty skończył by się pwenie kiepsko. Było miejsce na bezpieczne wyprzedzenie nie było na większą moc absoplutnie.
Gdyby buc nie przyspieszył skończył bym manewr sporo przed ciągłą i pewnie nie przekroczył 90. Kończyłem już na ciągłej z 110...

I pytanie o moc. 140KM w aucie warzącym 1,7 tony... Doładowany 4 osoby +bagaż... To wszystko w automacie który jest szybki.... no wiecie jak tramwaj z przodu szybki z tyłu szybki :)
To nie jest mocne auto do wyścigów a starczyło z nawiązką bo nie podszedłem do wyprzedzania na głupa.

Wyprzedzałem furmanką mazdę 6... Burakowi z Krakowa żal tyłek ścisną i chciał mi pokazać. Co ciekawe na następnym zakręcie jak jeszcze chciał dotrzymać kroku pojechał już kołem za linią środkową....

I co z mocy jak nie ma mózgu i umiejętności?

Troszkę sobie po @spalaczu poarę osób pojechało ale jestem święcei przekonany że gro ciężkich wypadków to ci z mocą co nie wyhamowali po urzyciu mocy... Albo przekonani o mocy nie zdążyli zjechać.

Nader często na szosach właśnie ci z mocą kończą manewry tak że trzeba im zjechać. Znamienne to jest.
TO jest o tyle ciekawe ze przecież co za problem docisnąć i pojechać o te 20wiecej? Właśnie że jest to problem dla większości nieprzeskakiwany.
Albo mentalnie wymiękają jak mając 120 trzeba zrobić 140 a z przeciwka ściana.
Albo są na piątce mistrzowie.... I czekają na moc która ma ich w 4 literach.
Poza tym na końcu trzeba by zrobić ostry przeskok między pasami przy słusznej prędkości a to już zaczyna być pełno w gaciach bo przecież miało być fajnie a zrobiło się straszno...

Najgorsze jest to że Ci od mocy najczęściej są święcie przekonani że to moc pozwoliła im zdążyć a prawda jest taka że to najczęściej zasług
a tych z przeciwka którzy zwolnili albo zjechali.


A jak już jeździcie autami *z mocą* po autostradach i widzicie że ktoś wam schodzi między dwa tiry a wcześniej wyprzedzał to do ciężkiej cholery przyspieszcie z tych 160 do 165 żebyście takiego mnie jadącego 150 na tych 100m luki w którą wam zjechałem wyprzedzili i żebym mógł wjechać za was...

A już do szewskiej pasji doprowadzają mnie tacy mistrzowie którzy dojadą mi do dupy bo oni jadą i się spieszą a jak już mam możliwość pajacowi zejść i spuszczę się na ten prawy to pajac tak wolno się zbiera że muszę przed następną ciężarówką ostro hamować.

To wszystko autka z macą tak dają do pieca...
Mam wrażenie że dużo KM wyłącza funkcję redukcji.
Jeżdżą tym ludzie jak polonezami.
Jak się już rozbujają to lecą i mrugają światłami ale ja trzeba przyspieszyć.... To pasa startowego im cholera mało.

Moc nie da bezpieczeństwa.
To panowanie nad mocą go daje. Nawet jak to jest marne 50KM
xof, 2016-07-20, 20:28
No wlasnie, można przewidzieć, że na wyprzedzanie wystarczy miejsca, gdyby nie debile, którzy widzą, że Fabia ich wyprzedza i przyspieszają, wtedy zapas mocy jest potrzebny.
Gdy przesiadlem się do czegoś lepszego z ksenonami (he he) mało kto robi mi już takie numery - Polska.
Oczywiście czasem lubię się *pobawić* z innymi kierowcami, ale jak już ktoś mnie zaczyna wyprzedzać to nie przyspieszam.
Marek, 2016-07-21, 12:02
To prawda, najgorzej jest jak ktoś kogo chcesz wyprzedzić, sam zaczyna przyspieszać. Ludziom na drodze w ogóle często brakuje zdecydowania co do tego, co chcą zrobić. Za długo się zastanawiają, spowalniają ruch, albo siedzą na ogonie, jak widzą, że nie ma gdzie zjechać. Czasami już brakuje cierpliwości, ale co zrobić ;)
hetero, 2016-07-21, 23:25
O proszę kolejny przykład gdzie zzapas siły ciągu się przydaje w słabym aucie pozostaje shamowanie jeśli osobnik po prawej chce nas zabic przydaje się zapas siły hamowania czyli lepsze opony w danych warunkach i najlepiej spoilery zwalniające ze się schować z tyłu ;) generalnie cały temat rozbija się o nastepujace czynniki ocena sytacji na drodze ,znajomość możliwości swojego auta i umiejetnosci koniec tematu ja jezdzac 70 konna padlina niemam kłopotow z wyprzedzaniem tirów itp. oczywiście z odp poprawka jak niema miejsca nie wyprzedzam i tyle w temacie ,duza moc może nas uchronić przed smiercia gdy np. w danym miejscu o danym czasie si eznajdziemy slaba puszka i ktoś inny nas zabije szybsza jadac odp szybciej ominiemy cala sytacje ale tos amo można powiedzieć w druga strone jadac szybko szybciej czasem si ezdarzy ze ktoś się znajdzie dokaldnie w tym miejscu i czasie gdzie czek ago smierc z rak innego kierowcy a wolnym zanim dojedzi enna miejsce będzie po zagrożeniu ta jest symulacja niedo ogarniecia przez nasze obecne oficjalne systemy ;)
qwerty, 2016-07-25, 09:46
Miał Audi. Jechał szybko, ale bezpiecznie - http://istotne.pl/boleslawiec/wiadomosc/CSz/wypadek-kolo-kozlowa-6-osob-rannych
, 2016-07-25, 12:39
Mam to komentować? :)

Audi to ma parę milionów osób w naszym kraju.
No i skąd wiesz, że jechał szybko ale bezpiecznie? może szybko ale niebezpiecznie? :)

A tak poważniej to z tekstu nie za bardzo wynika co było przyczyną wypadku. Nie napisali, że miał jechać szybko i np. nie zdążyć przy wyprzedzaniu ale z jakiegoś powodu zjechał na czołówkę. Nie było hamowania, uszkodzenia też pokroju tych przepisowych (podobnie wyglądają rozbite auta na crash-testach).

No ale jak miał Audi to musiał jechać szybko i *bezpiecznie*.
PS. to Audi to chyba generacja B6, pewnie 1.9 TDI, szybkie to nie jest :]

I to jest też właśnie niebezpieczne, że kierowcy sobie myślą, że skoro jadą *spokojnie i tylko trochę przekraczają prędkość* na dodatek zawsze są trzeźwi i nie mają już 19 lat to na pewno nie spowodują żadnego wypadku bo wypadki to powodują tylko młodociani szaleńcy w BMW i Audi.
Zenek, 2016-07-27, 08:34
A mnie wkurw bierze na takie gadanie w stylu szybko i bezpiecznie, albi wlasnie zapas mocy.
Szybko i bezpiecznie to moze byc na torze, a nie na drodze publicznej. Na drodze publicznej stosuj sie do przepisow i tyle w temacie. Nie ma w przepisach innych ograniczen dla aut 300km i mocniejszych. Sa te same zasady.
Kazek, 2016-07-29, 02:47
Ja się podpisuję pod tym co Zenek wyżej pisze. Nie wyobrażam sobie jak ta dodatkowa moc może w normalnych warunkach coś dawać. Owszem, jak się np. dużo bagażu ze sobą wozi, to się to pewnie przydaje. Argument o szybszym wykonywaniu manewrów potrafię zrozumieć, ale nie sądzę, aby przełożenie było aż tak duże, by kierowca, który wie co robi na drodze i jeździ zdecydowanie koniecznie tej mocy potrzebował. Tak czy siak, ciekawa dyskusja się wywołała. Aż miło poczytać.
Ed, 2016-07-30, 23:28
Ja ostatnio miałem przyjemność zrobić dzień po dniu dwie trasy ponad 500km po Polsce(mniej niż połowę autostradą)

Najpierw pojazdem o stosunku mocy do masy 360km/tona ,potem 110 km/tona
i zauważyłem ,że poza tym ,że w pierwszym przypadku praktycznie każde wyprzedzanie robiłem na piątce to generalnie technika jazdy była taka sama i prędkości średnie też były zbliżone(choć spalanie już się niestety dość mocno różniło).

I wcale nie czułem się jakoś bezpieczniej czy pewniej gdy miałem nadmiar mocy-raz tylko właśnie mnie trochę poniosło w czasie wyprzedzania sznura aut i stało się to o czym przedmówcy już pisali czyli w czasie wyprzedzania sznura aut jeden kierowca nie spojrzał w lusterko i musiałem gwałtownie odhamować żeby nie zaparkować w jego bagażniku- Stąd też uważam ,że od nadmiaru mocy ważniejsze są dobre opony i hamulce.

p.s.
I tak najlepsze jest to uczucie gdy po krótkiej przerwie na MOPie wracając na trasę znowu doganiasz to cinquecento ,które dopiero co minąłeś jakieś 30min temu.
stonka, 2016-08-03, 13:07
*Ostatnio jechałem kilkaset kilometrów w aucie o mocy około 70 KM i nie zauważyłem aby brak zapasu mocy wpłynął na bezpieczeństwo mojej jazdy względem jazdy autem ponad 200-konnym.*

*Jak byłem w stanie wyprzedzić to wyprzedzałem, jak nie to nie.*

Różnica jest taka, że mając auto 200 konne masz więcej okazji do bezpiecznego wyprzedzania niż w przypadku auta 70 konnego.
Gdybyś autem 70 konnym próbował wyprzedzać auta w miejscach i sytuacjach, w których normalnie bez problemu wyprzedzasz autem 200 konnym to byś zauważył różnicę.
Zrób może taki test w bezpiecznych warunkach, np. na ekspresówce. Zmierz stoperem ile sekund zajmuje Ci wyprzedzenie TIRa autem 70 konnym, a ile autem 200 konnym. Oczywiście test przeprowadź jadąc za TIRem z taką samą prędkością jak on, po czym przyspiesz i go wyprzedź.
Potem porównaj wyniki i wyobraź sobie, że każda sekunda dłużej to mniejsze bezpieczeństwo, bo przez te kilka sekund dużo na drodze może się zmienić.
stonka, 2016-08-03, 13:13
Sorry za post pod postem, ale chcę jeszcze odnieść się do tego co napisał czytelnik *xof*.
Zgadzam się w całości.
Na drogach mamy wielu debili, dla których dać się wyprzedzić to najgorsze poniżenie. Dlatego gdy widzą, że ktoś ich wyprzedza, celowo przyspieszają.
Kiedyś się tym denerwowałem, bo miałem za mało mocy. Dzisiaj nie muszę nawet redukować z 5 biegu. Wciskam mocniej gaz i frajer łyknięty.
, 2016-08-03, 13:28
@stonka, czyli jakbym na nagraniu nie jechał 200-konnym autem tylko 70 to bym miał czołówkę bo nie zdążyłbym na tym dystansie wyprzedzić te wszystkie auta i w końcu ktoś by z przeciwnej strony nadjechał? :)

Po prostu jak się nie ma mocy to się nie wyprzedza i jedzie bezpiecznie dalej. Nie ma tutaj żadnego znaczenia upływające sekundy względem mocniejszego auta i zauważone różnice bo... się nie wyprzedza.

Jakbyśmy założyli, że jadąc 70-konnym autem muszę jechać i wyprzedzać tak samo jak 200-konnym no to racja, byłoby to niebezpieczne i w sumie niemożliwe bez wymuszeń. Ale przecież tak się nie jeździ.
stonka, 2016-08-04, 00:30
*Po prostu jak się nie ma mocy to się nie wyprzedza i jedzie bezpiecznie dalej.*
Czyli masz zwyczajnie MNIEJ okazji do wyprzedzania, bo wiesz, ze nie dasz rady.
Pomyśl!
Są ludzie, którzy nie myślą tak jak Ty o bezpieczeństwie i wyprzedzają gdzie się da. Dużo jeździsz, więc pewnie tak jak Ja, nie raz musiałeś uciekać na pobocze, żeby się z takim nie pocałować, bo zabrakło mu mocy, by szybko wyprzedzić. ;)
Jarek, 2016-08-06, 10:42
@Stonka Nie możesz pisać, ze jeżeli ktoś nie wyprzedza w sposób bezpieczny to robi to z powodu braku mocy. To bzdura. Jeśli ktoś taki dostanie samochód z wiekszą mocą to bedzie wyprzedzał jeszcze bardziej niebezpiecznie, bo w grę bedą wchodziły jeszcze wieksze prędkości i jeszcze krótsze proste. I jak wyprzedzał niebezpiecznie, tak dalej bedzie to robił. Nie można kwestii bezpiecznego wyprzedzania zrzucać na kark samochodu w zupełnym oderwaniu od kierowcy. Bezpieczny kierowca bedzie bezpiecznie wyprzedzał w każdym samochodzie. W szybszym samochodzie bedzie wyprzedzał po prostu częściej, ale zwsze bedzie to robił bezpiecznie. Szybki samochód nie zrobi z brawurowego kierowcy potulnego baranka.
stonka, 2016-08-07, 11:14
@Jarek Wyjedź na drogi i zobacz co się dzieje. Ludzie autami, które mają po 60 KM próbują wyprzedzać wszędzie, np. na krótkich prostych. Auto 60 konne też rozpędzi się do *większych prędkości*. W mocniejszym samochodzie takie zachowania są o wiele bezpieczniejsze nawet pomijając osiągi. Mocniejsze auto to lepsze hamulce, lepsze zawieszenie, lepsza przyczepność i lepsze opony. Twoja teoria obalona. Mocniejsze auto jest bezpieczniejsze, jazda mocniejszym autem jest bezpieczniejsza.
Jarek, 2016-08-08, 01:57
@Stonka Nie muszę wyjeżdżać na polskie drogi, bo nigdy z nich nie zjechałem. I widzę, że na czołówkę wyprzedzają głównie posiadacze mocniejszych samochodów, głównie marek premium. Właściciele piździków rzadko robią takie numery. Szybki samochód przed niczym nie chroni, bo cóż z tego, że ma mocniejsze hamulce, jak głupi kierowca będzie nim szybciej jechał niż robiłby to wolniejszym autem. Fizyki nie oszukasz. Gwarantem bezpieczeństwa jest głównie kierowca, samochód jest tylko narzędziem. Kierowca, który wyprzedza na czołówkę będzie to robił w każdym samochodzie, bez względu na moc. Z tą różnicą, że w szybszym aucie szybciej zabije siebie i innych, bo prędkości większe i czasu na reakcję mniej dla kierowcy i dla innych uczestników ruchu. Rozsądny kierowca będzie nadal rozsądny w szybszym wozie.
Krzysztof Kozłowski, 2016-08-09, 12:31
No i niestety pojawił sie komentarz pokazujący dlaczego więcej mocy daje większe bezpieczeństwo tylko w głowach posiadaczy tej mocy a nie w rzeczywistości...

Teraz to wyprzedzam na piątce....
SUPER.....
Tylko po jasną cholerę mieć moc której się nie wykorzystuje w pełni?
Przecież na piątce ta moc się budzi wolno.
Ani nie daje hamowania ani przyspieszenia. Pierwszego na piątce nie uraczymy a na drugi trzeba czekać owszem krócej niż w słabszym aucie ale jednak.

To widać na drogach zwykłych i na autostradach.
Nie redukują...
Potem się zaczynają naprawdę trudniejsze odcinki i jedzie wolniejsze auto i 5 premium mocnych mistrzów którzy nie wiedzą ze mogą wyprzedzić jak zredukują.

Na autostradzie to aż boli.
Wyprzedzam a za mną pojawia się premium mocny....
Jedzie trochę szybciej niż ja ale jednak. widzę lukę na 10s na prawym pasie....
Zjeżdżam mu a b....c jedzie dalej swoim tempem i mnie blokuje.
Na trasie Gdańsk Kraków ostatnio naliczyłem słownie 3 auta które zrobiły to co należało czyli przyspieszyły jak wszedłem im w lukę i dały mi wrócić na lewy.
Reszta jechała na piątce i wskaźnik zużycia chwilowego chyba ich paraliżował.

Przecież jak gość widzi że jadę wyprzedzając kolejne tiry włączam kierunkowskaz na wysokości tira i wchodzę mu przed maskę a mam kilkadziesiąt m luki to przy prędkości 140 będą albo musiał ostro shamować albo wrócić na lewy....
Wiec powinien przyspieszyć o te 20..
Nie jego umiejętności sprowadzają sie do mrugania światłami redukcja i naciśnięcie gazu to za dużo bo on mam moc...

Tak jak napisał Jarek więcej mocy przesuwa dobre samopoczucie nieraz za granice rozsądku. Tak samo zbliżamy się do granic kiedy fizyka nieubłaganie karze za jej lekceważenie.
Więcej mocy dające szybsze wyprzedzanie to znaczy szybciej zwiększenie prędkości i nie ma się co czarować podejmujemy ryzyko na konto zapasu mocy a nie wykorzystujemy zapas w momencie wtopy. A wyprzedzając na piątce sie tego nie da zrobić to tylko czarowanie samego siebie ze to moc... nie to opaczność która do czasu ratuje tyłki nam i innym w naszym otoczeniu. Wzrasta prędkość przyspieszenie i zbliżamy się do granicy gdzie fizyka udowadnia że żadne systemy nic nie dadzą jak przekroczymy magiczną czerwoną linię.

Wiele razy w życiu miałem okazję widzieć jak ludzie z mocnymi autami przeholowali bo ten słabiak był za słaby i wylatywali z zakrętów chcąc się utrzymać na zderzaku. Wielokrotnie jadąc zgodnie z ograniczeniami jestem wyprzedzany przez zapasy mocy na odcinkach gdzie się da i za kilka km doganiam ten zapas bo droga się robi kręta i ja bym tam pojechał szybciej bo umiem ale niestety zapas mocy się wlecze.... Świadczy to niezbicie o tym ze zapas mocy po prostu jest mistrzem długiej prostej umiejącym złamać ograniczenia i jest święcie przekonany ze dla tego jest bezpieczniej bo ma moc...

Określenie *tym autem nie da się wolno* jest nader słyszalne w rozmowach z mistrzami.

Żeby dobrze jeździć szybko najpierw trzeba sie nauczyć jeździć wolno a tego nie umie większość ludzi na naszych drogach i wydaje im się że więcej mocy zrobi z nich lepszych kierowców.
Jak ktoś ledwo daje radę słabym to mocnym jedzie po prostu na kredyt i na kredyt. Jak komuś się wydaje że moc daje bezpieczeństwo to znaczy że przekroczył już pewien rubikon oszukiwania się. Od tego punktu niestety blisko do wyskakujących na drogę podstępnie drzew żółtych ptaków które każą niewinnych i innych nadprzyrodzonych zdarzeń drogowych czyhających na bezpiecznie jeżdżących kierowców.
iron, 2016-08-10, 10:22
Możesz uważać się za kierowcę lepszego od innych. Bardziej doświadczonego, obytego z dynamiczną jazdą. Ale w razie kolizji prawa fizyki potraktują cię tak samo, jak innych - jak rozpędzoną masę, która nagle się zatrzyma.
polobis, 2016-08-20, 11:15
Doczytałem te komentarze i co. Dojeżdżam do pracy 25km, na początku wyprzedza mnie ktoś potworem i po 20 minutach doganiam go na zamkniętym przejeździe kolejowym. Stoi 3 samochody przede mną. Ile będzie wcześniej na miejscu? 2 minuty? Ile będziecie wcześniej na miejscu na odcinku 100-200km - 15 minut? Ja to już testowałem, MythBusters testowali... a miszczowie kierownicy nadal zapierdalają i się cieszą jak dzieci, jak są 5 minut wcześniej na miejscu. Wracając do problemu w temacie - tak, mocniejsze auto daje lepszy komfort w trasie i złudne poczucie bezpieczeństwa, ale nie widze problemu poruszania sie w trasie zarówno T-4, C1 czy evo X. Może dlatego, że jestem stosunkowo dziadkiem i właściwie nigdzie mi już się nie spieszy... Co byś zrobił panie Spalacz na filmie, jakby z pola wyjechał w twoim kierunku traktor Ursus C-330? Właśnie taki przypadek był na mojej codziennej trasie do pracy - 4 trupy w samochodzie i jeden w traktorze, a części i ludzi zbierali w promieniu 200 metrów. Czas na reakcję - pół sekundy albo i nie.
, 2016-08-21, 20:00
Co bym zrobił? Może w ramach ratowania zepchnąłbym jakieś wyprzedzane auto do rowu i rozbiłoby się ono na drzewie? Nie wydaje mi się, że miałbym przydzwonić prosto w ten ciągnik, raczej bym starał się jakoś ratować w takiej sytuacji.

Co prawda sto razy pisałem to samo co Ty a to wyprzedzanie to miąłem po chyba 10 minutach jazdy za tym ciągiem aut i mimo, że mogłem ich wcześniej 100 razy pojedynczo wyprzedzić *wciskając* się pomiędzy nich (uwielbiam te odstępu między autami które nie mają zamiaru się wyprzedzać) ale uznajmy, że jestem tym *mistrzem kierownicy* bo 3 lata temu na odcinku tych 200 km trafiło mi się takie wyprzedzanie na trasie którą przejechałem ze 100 razy.

Zatem wyjaśniam...

1. czasami ludzie jeżdżą szybko bo... lubią jeździć szybko a nie dlatego, że mają zamiar nadrobić 5 minut,

2. ja sam czasami specjalnie ruszam żwawo ze świateł bo podoba mi się praca silnika, skrzyni, przestrzały, brzdęki z wydechu ale wiem, że tracę na płynności i spalaniu bo i tak się z innymi spotykam na kolejnych światłach, a czasami nawet ja na nich stoję i czekam aż zielona fala dojedzie... przy czym dla formalności dodaję, że nie chodzi o jazdę ponad limity ale po prostu szybkie ruszanie, zakręcenie silnika pod czerwone pole na niskim biegu...

3. 15 minut na 100 km to z jednej strony mało a z innej dużo, dla tej samej osoby czasami będzie to mało a czasami dużo, np. na trasie Lublin-Warszawa te pół godziny gdy jest się umówionym na konkretną godzinę to przecież istotna sprawa... ja sam praktycznie zawsze liczę sobie na dojazd przynajmniej 2,5 godziny aby jechać spokojnie ale da się przejechać w 2 godziny, da się i szybciej...

4. ostatnio jechałem jedną trasę zupełnie spokojnie i przepisowo, kilka kilometrów za BMW E39 (starsza seria 5) ale na dwupasmowym i krętym odcinku *pałowaliśmy* jak to często bywa gdy spotyka się Audi i BMW ;] a następne kilka kilometrów jechaliśmy dalej zupełnie spokojnie i gęsiego, zgodnie z przepisami aż owe BMW skręciło w bok... no i teraz inni kierowcy którzy widzieli nas na tym odcinku mogło pomyśleć, że jadą dwa debile, śpieszą się nie wiadomo po co, przecież tutaj zaoszczędzą co najwyżej 20 sekund, a w ogóle to ostatnio widzieli w Panoramie Lubelskiej jak takie stare BMW owinęło się o drzewo gdy kierował pijany małolat wracający z dyskoteki... itd..

a było tak jak było, odcinek dwupasmowy, obaj trochę tam przycisnęliśmy po tym odcinku dalsza jazda taka sama... oczywiście sama taka jazda nie była zbyt przepisowa i godna naśladowania ale też nie ma sensu wyciągać zbyt pochopnych wniosków bo jakby tak wszyscy myśleli to stałaby tam policja z radarem o kasowała co trzecie auto które przekracza prędkość w tym miejscu...

swoją drogą *oszukało* mnie to E39 bo miało diesla na klapie a przez całe pałowanie nawet nie pościło dymka z wydechu (a diesel musiałby coś zakopcić) wiec musiało mieć przynajmniej 3 litrowego benzyniaka pod maską bo ledwo je doganiałem ;)

5. czasami po prostu ludzie się mylą i dlatego odstawiają jakieś numery na drodze, np. mam nagraną jazdę za panią w Focusie za którą jadę przez parę kilometrów i nagle ona zaczyna wyprzedzać TIRa za którym jechaliśmy i niewiele brakowało a miałaby czołówkę z inną ciężarówką... z mojej perspektywy to po prostu głupia decyzja tej pani, nie wiem po co wyprzedzała szczególnie, że wcześniej miała lepsze okazje... a dla kierowcy z przeciwnej strony to idiotka która się pewnie spieszy aby nadrobić te 3 minuty a może zginąć... a wcale się ona nie spieszyła, po prostu jechała, coś jej *do głowy strzeliło* i zaczęła wyprzedzać TIRa przed zakrętem na zakazie i z tego zakrętu wyjechała inna ciężarówka...

pamiętam też jazdę za *typowym kierowcą Civic* czyli czapka z daszkiem, zglebiony Civic, pomalowana na różne kolory, duży i wyjący wydech, jechałem za nim przez wioski przez kilak kilometrów, spory ruch, wszyscy przepisowo, zgodnie z limitami, w pewnym momencie coś tam się spowolniło i zwolniliśmy do ok. 40 km/h i on wtedy gaz w podłogę, na podwójnej ciągłej, przez skrzyżowanie, przez pasy wyprzedził z 5 aut... gdyby ktoś skręcał na tym skrzyżowaniu, czy ktoś wlazł na przejście to by była kolizja i dla niego też ogromny problem, albo gdyby to widziała policja to straciłby pewnie prawo jazdy... no i tutaj też, kilka kilometrów normalnej jazdy, nic mu się nie spieszy, ma okazje wyprzedzać ale tego nie robi bo nie ma sensu (i tak będzie za chwilę przed kolejny autem) ale w pewnym momencie decyduje się złamać wszelakie przepisy, prędkość, pasy, skrzyżowanie, cały czas teren zabudowany, spory ruch i wyprzedza... ile na tym zyskał? pewnie z 10 sek, czy robił to aby zyskać te 10 sek? oczywiście, że nie...

chyba tyle...
Krzysztof Kozłowski, 2016-08-22, 13:45
Najbardziej przerażające są te nagłe i dziwne zachowania...
Ot nie wiadomo czemu w najmniej odpowiednim miejscu hop...
Przerażają bo nawet bardzo ostra i z łamaniem przepisów ale w pełni świadoma jazda bez oszukiwania siebie niesie mniejsze ryzyko dla innych niż takie nieracjonalne decyzje.

Często one sa właśnie wynikiem złudy bezpieczeństwa. Mam mocne bezpieczne auto... Mam dość jestem zmęczony... do tego bak umiejętności oceny ale przekonanie o tym że się umie....

Dlatego ja zawsze lubiłem wąskie kręte drogi.. :D
można zgodnie z przepisami jechać tak ze pasażerowie w biegu chcą wsiadać a mistrzowie długiej prostej zostają daleko w tyle. Moc przestaje mieć znaczenie bo można jej brak nadrobić techniką.

Na prostej szerokiej każdy umie przycisnąć...
Problem w tym że kilka razy się uda... Kilkanaście ktoś z przeciwka zjedzie...
A potem przyjdzie ten jeden raz gdzie na końcu będzie zakręt...
traktor...
Tir....
Drzewo w skrajni pobocza...
Wtedy przychodzi weryfikacja jak dobrzy jesteśmy.

Wielu niestety po pierwszym niebezpiecznym razie jak otrą się o wypadek nie wyciągają wniosków. Zakładają że są dobrzy bo uniknęli...
dapo, 2016-08-23, 14:45
Krzysztof Kozłowski - piszesz, że mocne auta nie są bezpieczniejsze bo to zależy od kierowcy, tak masz racje, tylko, że koledzy też mają rację. Oni tylko nie tak to nazwali, źle wytłumaczyli, lekko pomieszali. Pomieszali przypadki złych kierowców z normalnymi. Złemu kierowcy mocne auto może tylko zaszkodzić, dobremu- pomóc. Ja mam dwa samochody o różnych mocach i charakterach. Jak jadę autem mocniejszym, po prostu jazda jest bardziej komfortowa, ponieważ z reguły nie muszę czekać aż będę mógł bezpiecznie wyprzedzić, nie muszę oceniać jak szybko ktoś jedzie z naprzeciwka, nie muszę redukować i cisnąć na gazu do końca. Po prostu wiem, że wyprzedzanie to tylko moment i w razie co mam rezerwę mocy, aby zrobić to jeszcze szybciej. Jazda taka jest mniej męcząca, a zatem bezpieczniejsza, przyjemniejsza, nie powoduje irytacji czy zdenerwowania. Nawet rozsądny kierowca jadąc słabym autem i nie wyprzedzając (bo nie ma okazji do wykonania tego w sposób bezpieczny) może się tym faktem zdenerwować co też wpływa na jego czujność, reakcję czy zachowanie w innych sytuacjach na drodze. To też sprowadza się to bezpieczeństwa.
ziomus, 2016-08-26, 12:01
Spalacz.. zrob w koncu ten program na 300 PS i przestan pieprzyc ze moc nic nie daje.. manewr wyprzedzania bedzie trwal znacznie krocej i bedzie bezpieczniejszy.
, 2016-08-26, 13:54
No przecież już teraz jak się trochę *zapomnę* przy wyprzedzaniu to z początkowych 90 robi mi się 180 na liczniku. Przy 300 KM to bym pewnie miał w tym samym momencie ze 210, jak nie więcej. Będzie bezpieczniej :)
Krzysztof Kozłowski, 2016-08-28, 15:32
*Jak jadę autem mocniejszym, po prostu jazda jest bardziej komfortowa, ponieważ z reguły nie muszę czekać aż będę mógł bezpiecznie wyprzedzić, nie muszę oceniać jak szybko ktoś jedzie z naprzeciwka, nie muszę redukować i cisnąć na gazu do końca.*

Jedno zdanie a tak wiele mówi....
Tylko że niestety mówi tym co wiedza o czym mowa.
Do reszty nie dotrze to o czym pisze Spalacz....

Pierwszym krokiem do zrozumienia powinno być założenie że nie łamiemy przepisów :D Tak wiem wiem... urwałem się z choinki....
Wedy nagle to bezpieczne wyprzedzanie zaczyna mieć lekko inny wymiar...

A jadąc jednopasmówką z prędkościami grubo przekraczającymi dopuszczalną bo moc dała nam możliwość nie jest bezpieczniej. jest niebezpiecznie i wtedy najczęściej dzieją się rzeczy takie jak wyskakiwanie na drogę drzew i inne cuda.
Nagle się okazuje że ten zakręt jest jednak wyprofilowany pod tą durną 70 albo 90 że za chwilę jest kolejny zza którego taki sam mistrz wyskoczy....

A na tej długiej prostej jest 5 wyjazdów i przy naszej 90 traktorzysta nas dostrzeże a my jego ale przy dynamicznym wyprzedzaniu już go zaskoczymy...

Jeździłem rożnymi autami od kaszli po potworki którymi trzeba było ostrożnie ruszać żeby nie zrobić sobie krzywdy. Prędkości na długich odcinkach powyżej 200 nie są mi obce. Robiłem trasy po Polsce w czasach które obecnie są dla niektórych nieosiągalne pomimo że sie o autostradach nie śniło nawet.
I nie nie była do tego jakaś super moc potrzebna.

Prawda jest taka że obecnie jak się jedzie to większość aut idzie pod limit.
A jak nie idzie to najczęściej uniemożliwiają to warunki. No czasem to bez sensu no np na końcu wsi właśnie włączyło się czerwone...
Wtedy mistrzowie mocy się budzą...

A *zawalidrogi* jadące wolniej? Każdy nie będący zawalidrogą potrafi wyprzedzić niemal wszystkim (no może poza kaszlem choć i takich znam którzy wciąż kaszlem zawstydzają innych na drodze)
I tu jeśli tak nie jest a do wyprzedzenia potrzeba dużo mocy to znaczy że ryzykujemy i każde inne tłumaczenie jest normalnie oszukiwaniem się.


A nie muszę redukować i cisnąć gazu do końca jest znamienne dla.... Po jasnego grzyba Ci moc jak jej nie wykorzystujesz? :D
Potem się jedzie i w miejscu gdzie kilka osób nawet słabszymi autami by mogło wyprzedzić wszystko rozwalają mistrzowie w mocnych furach nie wiedzący po co im zamontowali skrzynię biegów.
dapo, 2016-08-30, 13:48
KK najlepszy kierowca - gratuluję
I na pewno najlepszy w interpretowaniu myśli innych na podstawie wyrwanego zdania z wypowiedzi oraz swoich teorii.
Meg, 2016-10-01, 13:19
Zapas mocy do wyprzedzania bezpiecznego jest potrzebny do bezpiecznego wyprzedzania. Niestety wielu ten zapas używa stwarzając zagrożenie dla innych kierowców!
mazziek, 2016-10-12, 13:09
Włączanie się do ruchu.

Na autostradzie na pasie dojazdowym. Mając słabsze auto musisz się dobrze zastanowić czy zdążysz się na tyle rozpędzić na pasie dojazdowym żeby płynnie zmieścić się między pojazdami. Często jak jest gęsto mając jakieś słabe 100-120 koni odpuszczam i czekam aż się zrobi luźniej na prawym. Przy 200 koniach po prostu rozpędzam się do tych 90-120 i wjeżdżam płynnie między auta nie wadząc nikomu.

W niektórych miastach masz skrzyżowania gdzie jest ograniczenie do 70. Większość jeździ 90-100, ale nawet jak nie to i tak potrzeba mnóstwo miejsca, żeby włączyć się do ruchu. Mając auto które przyśpiesza w granicach 7 sekund do setki można się włączyć bezpiecznie do ruchu nie wymuszając na nikim pierwszeństwa.

Czy zatem moc zwiększa bezpieczeństwo? Raczej nie. Za bieczeństwo odpowiada kierowca. To decyzje jakie podejmuje implikują czy manewr będzie bezpieczny czy nie. Jest dokładnie tak jak piszesz, zmieniają się wyznaczniki tego bezpieczeństwa. Na większość manewrów potrzebujesz po prostu mniej miejsca.

Jest jeszcze druga strona medalu. Przeważnie producenci dostosowują podzespoły auta zależnie od mocy. Czyli np słabsze wersje silnikowe tego samego modelu mają mniejsze hamulce niż te z większą mocą.

Śmiem zatem twierdzić, że np jakaś bazowa wersja A4 z tych 170 km/h z filmiku będzie miała się trochę gorzej awaryjnie shamować niż gdyby to było S4.
P Ablo, 2016-11-01, 13:11
*Byłbym wdzięczny gdyby ktoś wyjaśnił w jaki sposób dodatkowe konie mechaniczne, przede wszystkim te w sporych ilościach, pozytywnie wpłynęły na bezpieczeństwo podczas jazdy po trasie*

Moim zdaniem dodatkowe konie to trochę macosze podejście do tematu. Samochód który ma *dodatkowe konie* bardzo często ma też: szersze opony (lepsze hamowanie, lepsza trakcja, lepsza przyczepność) +ew.niższy profil opony, stabilizator (lepsze pokonywanie łuków na autostradzie, zakrętów na drogach; wiem że prawie każdy nowy samochód go ma ale jednak średnia wieku samochodu w PL to nadal kilkanaście lat), mocniejsze hamulce. Nie, nie czułbym się równie bezpiecznie w Punto 1.1 na oponkach szerokości precla jak i w sportowym z natury / dobrze stuningowanym wozie.
Jasio, 2017-07-04, 17:28
Żałosny tekst. Wsiądź sobie do Cinquecento 700ccm i przed zakrętem zaczniesz przyspieszać, żeby wspiąć sie na górkę, która jest za nim. Zobaczysz, jak po 50km trasy zaczniesz podejmować dużo większe ryzyko przy wyprzedzaniu - bo wiesz, że lepszego miejsca do wyprzedzenia tej ciężarówki jadącej 60kph nie będzie na całej trasie...
Jak moc nie jest potrzebna - trzeba było brać 1.4 TFSi

Napisz komentarz

Autor *

Strona

Komentarz *